Każdy z nas nosi w sobie głos, który potrafi być wyjątkowo surowy. Ten głos ocenia, wytyka błędy, podcina skrzydła, a czasem wręcz krzyczy: „Nie dasz rady, nie jesteś dość dobry/a”. Psychologia nazywa go wewnętrznym krytykiem. Ale czy naprawdę powinniśmy z nim walczyć?
Skąd bierze się krytyk wewnętrzny?
Najczęściej jego korzenie sięgają dzieciństwa. To echo słów rodziców, nauczycieli czy rówieśników, które uwewnętrzniliśmy. Powtarzane wielokrotnie, stają się częścią naszej narracji o sobie. Czasem brzmią jak głos perfekcjonisty: „Dopóki nie będzie idealnie, nie zaczynaj”. Innym razem jak obwiniacz: „Jak mogłeś to zrobić? Nigdy sobie tego nie wybaczysz”.
Choć wydaje się naszym wrogiem, krytyk zwykle ma dobre intencje. Próbuje chronić przed bólem, rozczarowaniem, odrzuceniem. Problem w tym, że robi to nieumiejętnie – zatrzymując nas w strefie komfortu i odbierając wiarę w siebie.
Walczyć czy prowadzić dialog?
Intuicyjnie chcemy go uciszyć. „Walka” jednak tylko wzmacnia krytyka – im bardziej próbujemy go odsunąć, tym głośniej się odzywa. Badania i doświadczenia terapeutów pokazują, że skuteczniejsza jest zmiana relacji: nie traktowanie go jak wroga, lecz jak część siebie, która potrzebuje uwagi i przekształcenia.
Możemy uczyć się prowadzić dialog:
- pytać krytyka, przed czym próbuje nas uchronić,
- doceniać jego intencje, ale wyznaczać nowe granice,
- proponować mu inną rolę – wspierającego sprzymierzeńca.
Tu pojawia się ważna postawa: współczujące Ja. To głos życzliwości i wsparcia, którym często mówimy do przyjaciół, ale zapominamy używać wobec siebie. Współczujące Ja nie ignoruje trudności, lecz reaguje wyrozumiale: „To normalne, że popełniasz błędy. Możesz spróbować jeszcze raz”.
Ćwiczenia, które pomagają
- Zauważ krytyka – zapisuj, co mówi, i w jakich sytuacjach się pojawia.
- Nadaj mu formę – wyobraź sobie, że ma postać. Możesz go narysować, zmienić jego głos na cichy, śmieszny albo śpiewający. To pomaga nabrać dystansu.
- Nawiąż dialog – zapytaj go: „Co chcesz dla mnie zrobić?”. Usłyszysz być może: „Chcę, żebyś nie cierpiał/a”.
- Przekształć komunikat – obok negatywnego zdania zapisz wspierającą wersję, np. zamiast „Jestem beznadziejny/a” → „Uczę się i mam prawo do błędów”.
- Buduj współczucie wobec siebie – mów do siebie tak, jak do bliskiej osoby w trudnym momencie.
Dlaczego to działa?
Wewnętrzny krytyk żywi się naszym lękiem i wstydem. Gdy odpowiadamy mu życzliwością i akceptacją, traci moc. Z czasem zamiast blokować – zaczyna wskazywać obszary, które potrzebują troski i rozwoju.
✨ Podsumowanie:
Nie musimy walczyć ze swoim krytykiem. Możemy go wysłuchać, zrozumieć i zaprosić do współpracy. To, co kiedyś było głosem paraliżującym, może stać się źródłem wglądu i motywacji – o ile nauczymy się odpowiadać z poziomu współczującego Ja.



