Czym jest samotność i dlaczego możemy odczuwać ją nawet wśród bliskich? Poznaj trzy oblicza samotności według Irvina Yaloma i zobacz, jak może pomóc psychoterapia.
Czy zdarzyło Ci się kiedyś czuć głęboki, przejmujący smutek, siedząc w pokoju pełnym rozmawiających ludzi? To ten moment, kiedy patrzysz na uśmiechnięte twarze bliskich lub znajomych, a w Twoim środku pojawia się cicha, zimna pustka. Masz wrażenie, że choćbyś bardzo się starał, nikt wokół nie jest w stanie naprawdę zobaczyć Twojego zmęczenia ani dotknąć tego, co ukrywasz głęboko w sobie.
To bolesne, intymne uczucie to samotność – stan, który potrafi pojawić się nawet wtedy, gdy teoretycznie mamy u swego boku cały świat i setki znajomych w mediach społecznościowych. Często wstydzimy się do niej przyznać, myśląc, że coś jest z nami nie tak.
Zupełnie inaczej patrzy na samotność Irvin D. Yalom – wybitny amerykański psychiatra, psychoterapeuta i pisarz, autor takich książek jak Kat miłości, Kiedy Nietzsche płakał czy Psychoterapia egzystencjalna.
Yalom pisze o samotności z niezwykłym zrozumieniem. Nie traktuje jej jak choroby, którą trzeba szybko zagłuszyć kolejnym spotkaniem czy nową relacją. Pokazuje raczej, że doświadczenie osamotnienia jest częścią ludzkiej egzystencji – ceną, jaką płacimy za to, że jesteśmy odrębnymi, wolnymi i samodzielnie myślącymi istotami.
Trzy oblicza samotności – jak rozpoznać je w swoim życiu?
W Psychoterapii egzystencjalnej Yalom rozróżnia trzy wymiary izolacji: interpersonalną, intrapersonalną i egzystencjalną. Kiedy ktoś mówi: „czuję się samotny”, może więc opisywać bardzo różne doświadczenia.
Samotność interpersonalna – między ludźmi
To ta twarz samotności, którą najlepiej znamy z codziennego życia. Pojawia się wtedy, gdy fizycznie brakuje wokół nas innych osób albo gdy relacje, w których jesteśmy, okazują się powierzchowne i nie dają poczucia prawdziwego kontaktu.
Możesz czuć ją wieczorem, kiedy nie masz do kogo zadzwonić, albo w weekend, gdy wszyscy znajomi mają własne plany.
Najbardziej bolesna bywa jednak samotność wśród ludzi – sytuacja, w której jesteś na spotkaniu, w pracy, a nawet w długoletnim związku, ale masz poczucie, że nikt naprawdę Cię nie słyszy ani nie rozumie.
Można mieć rodzinę, partnera, współpracowników i dziesiątki kontaktów w telefonie, a jednocześnie doświadczać głębokiego osamotnienia.
Szczególnie mocno ten rodzaj samotności może ujawniać się po stracie bliskiej osoby. Świat wokół funkcjonuje dalej, ludzie wracają do swoich spraw, a osoba przeżywająca żałobę pozostaje z doświadczeniem, którego inni nie są w stanie przeżyć dokładnie tak samo jak ona.
Samotność intrapersonalna – kiedy tracimy kontakt ze sobą
To znacznie cichszy i bardziej ukryty proces. Yalom opisuje go jako rozłam wewnątrz własnego „ja” – sytuację, w której człowiek stopniowo gubi kontakt z samym sobą.
Odcinamy się od własnych emocji, bo tak wydaje się bezpieczniej.
Dzieje się tak, gdy bezustannie zagłuszasz swoje potrzeby, udajesz przed światem kogoś, kim nie jesteś, albo tak bardzo boisz się krytyki i odrzucenia, że chowasz swoje prawdziwe pragnienia bardzo głęboko.
Możesz żyć według scenariusza napisanego przez rodziców, partnera albo oczekiwania społeczne. Osiągać sukcesy, które wcale Cię nie cieszą. Robić wszystko tak, jak „należy”, a jednocześnie odczuwać pustkę.
Wtedy własne emocje i potrzeby zaczynają stawać się obce.
Można więc być samotnym nie tylko bez innych ludzi. Można stać się samotnym wobec samego siebie.
Samotność egzystencjalna – ta, której nie da się całkowicie usunąć
To najgłębszy poziom ludzkiego osamotnienia.
Nie zależy od tego, ilu masz przyjaciół ani jak dobrze znasz siebie. Dotyczy świadomości, że pomiędzy nami a drugim człowiekiem zawsze pozostaje pewna granica.
Rodzimy się i umieramy osobno.
Choć możemy mieć u swego boku najbardziej kochającą osobę na świecie, istnieją doświadczenia, których nikt nie może przeżyć dokładnie za nas. Nikt nie poczuje naszego bólu dokładnie tak samo. Nikt nie przeżyje za nas straty. Nikt nie podejmie za nas najważniejszych życiowych decyzji.
Ta świadomość może przerażać.
Ale właśnie z nią, zdaniem Yaloma, związana jest także nasza wolność i odpowiedzialność za własne życie.
Dlaczego tak bardzo uciekamy przed samotnością?
Już sam dźwięk słowa „samotność” może budzić lęk.
Wielu z nas zrobi bardzo wiele, żeby nie zostać wieczorem sam na sam ze swoimi myślami. Włączamy telewizję, sięgamy po telefon, pracujemy do późna, umawiamy kolejne spotkania.
W Psychoterapii egzystencjalnej Yalom prowadzi czytelnika jeszcze głębiej.
Kiedy wokół zapada cisza, mogą zacząć pojawiać się pytania o sens życia, przemijanie, odpowiedzialność, wybory, których dokonaliśmy, oraz śmiertelność.
Izolacja egzystencjalna przypomina nam, że nie otrzymaliśmy gotowej instrukcji obsługi własnego życia. Podejmujemy decyzje, wybieramy, rezygnujemy, czasami błądzimy – i ostatecznie to my ponosimy odpowiedzialność za kierunek, w którym idziemy.
Ten ciężar wolności potrafi wywoływać lęk.
Dlatego próbujemy przed nim uciekać.
Kiedy drugi człowiek ma nas uratować
Jednym ze sposobów ucieczki przed samotnością może być próba całkowitego „stopienia się” z drugim człowiekiem.
W Kacie miłości Yalom opisuje historię Thelmy – kobiety przez lata pochłoniętej wspomnieniem krótkiej relacji z byłym terapeutą. Jej uczucie staje się czymś więcej niż tęsknotą za konkretną osobą. Zaczyna organizować jej wewnętrzny świat i chronić przed konfrontacją z pustką, przemijaniem i niezadowoleniem z własnego życia.
Yalom pokazuje, że jeśli druga osoba ma przede wszystkim chronić nas przed samotnością, przestajemy widzieć ją taką, jaka naprawdę jest. Zaczynamy potrzebować jej jako ratunku, schronienia czy lekarstwa.
A to bardzo duży ciężar dla każdej relacji.
Inną historię odnajdujemy w opowieści o Elvie – starszej kobiecie, która po śmierci męża mierzy się nie tylko z żałobą, ale także z utratą poczucia bezpieczeństwa. Śmierć bliskiej osoby zmusza ją do spotkania z faktem, że ktoś, kto przez wiele lat był obok i stanowił część jej świata, naprawdę odszedł.
Samotność po stracie ma w tym sensie szczególny wymiar. Tęsknimy nie tylko za człowiekiem. Tracimy również wspólną codzienność, rytuały, poczucie bycia „my”, a czasem także część własnej tożsamości.
W Kiedy Nietzsche płakał Yalom kreśli jeszcze inny obraz ucieczki. Doktor Josef Breuer – człowiek sukcesu – boi się starzenia, rutyny i przemijania. Ucieka w fantazje o dawnej pacjentce, wierząc, że namiętność może uwolnić go od ciężaru niesatysfakcjonującego życia.
Poprzez fikcyjne rozmowy Breuera z Fryderykiem Nietzschem Yalom pokazuje, że druga osoba nie może nadać za nas sensu naszemu życiu.
Z kolei w Schopenhauerze jako lekarstwo portretuje Philipa – człowieka, który wybiera przeciwną strategię. Zamiast szukać ratunku w bliskości, chroni się przed zranieniem poprzez chłodne odcięcie od innych i schronienie w świecie intelektu.
Jedni uciekają więc w relacje, inni – od relacji.
U źródła obu strategii może znajdować się podobny lęk.
Gdy ucieczka przestaje działać
Pracoholizm. Kolejne godziny spędzane przed ekranem telefonu. Wchodzenie w przypadkowe relacje. Nieustanne bycie zajętym. Fantazje o kimś, kto wreszcie nas uratuje.
Te strategie mogą przynieść chwilową ulgę.
Nie rozwiązują jednak problemu samotności.
Jeżeli oczekujemy, że drugi człowiek uwolni nas od wewnętrznej pustki, relacja może z czasem stać się źródłem jeszcze większego cierpienia. Druga osoba zaczyna dusić się w roli kogoś, kto ma nieustannie nas uspokajać, wypełniać i chronić przed trudnymi emocjami.
A my – mimo jej obecności – możemy nadal czuć się samotni.
Czytanie o samotności to jedno. Prawdziwa zmiana zaczyna się wtedy, gdy odważymy się spojrzeć na własne doświadczenie.
Kilka pytań, z którymi warto zostać
Które z tych trzech oblicz samotności odnajdujesz w swoim życiu najczęściej?
Czy brakuje Ci innych ludzi i prawdziwej bliskości?
A może coraz trudniej jest Ci usłyszeć samego siebie?
W co najczęściej uciekasz, gdy wokół robi się zbyt cicho – w pracę, telefon, kolejne obowiązki czy spotkania?
Pomyśl przez chwilę o swoich najważniejszych relacjach. Czy możesz być w nich sobą? Czy jest w nich miejsce zarówno na bliskość, jak i odrębność?
I jeszcze jedno pytanie:
Co mogłoby się wydarzyć, gdybyś jeden wieczór spędził bez rozpraszaczy – tylko ze sobą? Jakie myśli i emocje próbowałyby wtedy dojść do głosu?
Spotkanie z tymi odpowiedziami wymaga odwagi.
Nie trzeba jednak od razu wszystkiego zmieniać. Czasami pierwszym krokiem jest zauważenie, przed czym uciekamy, i spróbowanie spojrzenia na tę część siebie z większą ciekawością i łagodnością.
Samotność i psychoterapia – spotkanie dwóch osób
Jeśli podczas czytania tego tekstu poczułeś, że ciężar pustki, straty lub lęku przed samotnością staje się zbyt trudny do niesienia, nie oznacza to, że musisz radzić sobie z nim wyłącznie sam.
W podejściu Yaloma psychoterapia nie polega na „naprawianiu” człowieka.
Jej fundamentem jest spotkanie.
Spotkanie dwóch osób, które pozostają odrębne, a jednak mogą być ze sobą naprawdę blisko.
Choć każdy z nas płynie przez życie na własnej łodzi, gabinet psychoterapeutyczny może stać się miejscem, w którym dwie łodzie przez jakiś czas płyną obok siebie.
Można tam zatrzymać się i bezpiecznie przyjrzeć temu, przed czym wcześniej trzeba było uciekać.
W obecności terapeuty, który nie ocenia, lecz towarzyszy, można stopniowo uczyć się rozpoznawać własne potrzeby, zdejmować maski i odbudowywać tę najważniejszą relację – relację z samym sobą.
A kiedy samotność przestaje być czymś, przed czym za wszelką cenę trzeba uciekać, może pojawić się miejsce na coś nowego.
Na bliskość, która nie polega na stopieniu się z drugim człowiekiem.
Na relację, w której dwie osoby mogą być razem, pozostając jednocześnie sobą.
O autorce
Beata Zybert-Włodarczyk psychoterapeutka Gestalt z poradni Most do siebie pracuje z osobami dorosłymi doświadczającymi żałoby, straty, kryzysów życiowych oraz zmian, na które nie były przygotowane. Towarzyszy także osobom mierzącym się z długotrwałym obciążeniem, bezsilnością i potrzebą odnalezienia siebie w nowej rzeczywistości.
Temat straty zna zarówno z perspektywy psychoterapeutycznej, jak i własnego doświadczenia życiowego. W swojej pracy szczególnie ceni uważną obecność – bez pośpiechu, łatwych pocieszeń i oczekiwania, że po trudnym doświadczeniu trzeba szybko „wrócić do normalności”.
Bibliografia
- I. D. Yalom, Psychoterapia egzystencjalna, Warszawa 2008 (wyd. pierwsze 1980).
- I. D. Yalom, Kat miłości. Opowieści psychoterapeutyczne, Warszawa 2005 (wyd. pierwsze 1989).
- I. D. Yalom, Kiedy Nietzsche płakał, Warszawa 2000 (wyd. pierwsze 1992).
- I. D. Yalom, Schopenhauer jako lekarstwo, Warszawa 2006 (wyd. pierwsze 2005).



