„Po prostu się boję.” To jedno z najczęstszych zdań, jakie słyszę od osób zgłaszających się na psychoterapię.
Boją się odezwać na spotkaniu, choć mają coś ważnego do powiedzenia. Odkładają wykonanie telefonu, mimo że wiedzą, że nic złego nie powinno się wydarzyć. Wycofują się z relacji, choć bardzo potrzebują bliskości.
Przed wyjściem z domu czują ścisk w żołądku, a wieczorem wracają myślami do każdej rozmowy, zastanawiając się, czy nie powiedziały czegoś niewłaściwego.
Często słyszą od otoczenia:
- „Nie przesadzaj”.
- „Po prostu przestań się przejmować”.
- „Wyluzuj”.
Gdyby to było takie proste, prawdopodobnie nie szukałyby pomocy.
Lęk nie zawsze pojawia się dlatego, że świat jest niebezpieczny. Czasem jest sygnałem, że od dawna próbujemy żyć w sposób, który coraz mniej jest naszym własnym.
I to, że z zewnątrz sytuacja wydaje się bezpieczna, nie oznacza, że Twój lęk jest „wymyślony”. Można jednocześnie wiedzieć, że nic nam nie zagraża, a mimo to naprawdę odczuwać silny lęk.
W psychoterapii nie zakładamy, że lęk jest przesadzony. Zakładamy, że ma swoją historię. Jednym z mechanizmów, które często odkrywamy w gabinecie, jest konflikt wewnętrzny.
Kiedy „chcę” spotyka się z „powinnam/powinienem”
Każdy z nas przychodzi na świat z naturalnymi potrzebami: bliskości, bezpieczeństwa, autonomii, bycia zauważonym i możliwości wyrażania siebie. W sprzyjających warunkach uczymy się stopniowo rozpoznawać te potrzeby i na nie odpowiadać.
Jednocześnie dorastamy w rodzinie, kulturze i społeczeństwie, które przekazują nam różne zasady dotyczące tego, jacy „powinniśmy” być. Wiele z nich pomaga nam funkcjonować.
Problem pojawia się wtedy, gdy komunikaty takie jak:
- „Musisz być silny”.
- „Nie okazuj złości”.
- „Najpierw inni”.
- „Nie sprawiaj problemów”.
- „Musisz dawać sobie radę”.
przestają brzmieć jak głosy rodziców czy opiekunów, a zaczynają brzmieć jak nasze własne myśli.
To właśnie tutaj często rodzi się konflikt wewnętrzny.
Z jednej strony: „chcę”
Chcę odpocząć.
Chcę powiedzieć „nie”.
Chcę odejść z pracy.
Chcę być bliżej ludzi.
Chcę żyć inaczej.
Z drugiej strony: „powinnam/powinienem”
Powinnam/powinienem dawać radę, nie skarżyć się, zadowalać innych, wytrzymać.
Im większa odległość między tymi dwoma głosami, tym więcej napięcia może pojawiać się w codziennym życiu.
Lęk bywa próbą ochrony
W psychoterapii często okazuje się, że lęk nie jest wrogiem. Jest próbą ochrony przed czymś, co kiedyś rzeczywiście mogło być trudne.
Jeżeli w dzieciństwie wyrażanie własnego zdania kończyło się krytyką, odrzuceniem lub zawstydzeniem, dorosły człowiek może nadal reagować tak, jakby każde „nie” wiązało się z zagrożeniem.
Jeżeli bliskość wiązała się z bólem, można jednocześnie bardzo jej pragnąć i bardzo się jej bać.
Jeżeli przez lata najważniejsze było dostosowanie się do oczekiwań innych, podejmowanie własnych decyzji może budzić silny niepokój – nawet wtedy, gdy obiektywnie nic nie zagraża.
Dlatego osoby doświadczające zaburzeń lękowych często mówią:
„Rozumiem, że to nie ma sensu, ale ja się boję.”
I rzeczywiście – lęk nie zawsze daje się przekonać logicznymi argumentami.
Co więcej, bardzo często lęk nie dotyczy tego, czego na pierwszy rzut oka wydaje się dotyczyć.
Czego tak naprawdę się boję?
Osoba, która boi się zabrać głos podczas spotkania, bardzo często nie boi się samego mówienia. Boi się, że zostanie oceniona, skrytykowana albo wyśmiana.
Ktoś, kto nie potrafi zakończyć związku, nie zawsze boi się samego rozstania. Często boi się samotności, poczucia winy albo tego, że zawiedzie innych – na przykład swoje dzieci.
Ktoś, kto odkłada ważną decyzję miesiącami, nie zawsze boi się samej zmiany. Bywa, że bardziej niż zmiany boi się braku akceptacji lub zrozumienia dla swojego wyboru.
Lęk często nie dotyczy samej sytuacji, która dzieje się tu i teraz. Dotyczy znaczenia, jakie ta sytuacja ma dla nas.
Psychoterapia nie polega na walce z lękiem
W psychoterapii Gestalt nie próbujemy za wszelką cenę pozbyć się lęku. Najpierw staramy się go zrozumieć.
Dlatego jednym z pierwszych kroków jest zauważenie, pomiędzy czym a czym człowiek utknął:
- co mówi jego „chcę”,
- a co mówi jego „powinnam/powinienem”.
Samo nazwanie tego konfliktu często przynosi ulgę. Nagle okazuje się, że to nie człowiek jest „nielogiczny”, ale że od dawna próbuje pogodzić dwie ważne potrzeby.
Na tym jednak praca się nie kończy. Każda ze stron konfliktu ma przecież swoją historię. Każda przed czymś chroni. Każda coś daje i każda ma swoje koszty.
Możliwe, że część Ciebie chce odejść z pracy, bo jest wyczerpana. Druga część boi się utraty stabilności.
Możliwe, że chcesz powiedzieć partnerowi, co naprawdę czujesz. Jednocześnie boisz się, że konflikt zakończy się odrzuceniem.
Możliwe, że marzysz o życiu bliżej siebie. Ale równie mocno potrzebujesz akceptacji osób, które są dla Ciebie ważne.
Nie trzeba od razu podejmować radykalnych decyzji
W psychoterapii nie chodzi o to, by szybko uznać jedną stronę za „właściwą”, a drugą za „złą”.
Chodzi o to, by z ciekawością przyjrzeć się obu. Zrozumieć, skąd się wzięły, czego potrzebują i jakie są koszty życia według każdej z nich. Dopiero wtedy pojawia się przestrzeń na wybór, który jest naprawdę własny.
W praktyce oznacza to, że jeśli odkryjesz źródło swojego wewnętrznego konfliktu, nie musisz od razu podejmować radykalnych decyzji. To samo w sobie mogłoby wywołać jeszcze więcej lęku.
Celem psychoterapii jest raczej stopniowe odzyskiwanie kontaktu ze sobą:
- sprawdzanie, co jest naprawdę moje, a co zostało przejęte od innych,
- poszerzanie świadomości własnych potrzeb i emocji,
- zauważanie utrwalonych sposobów reagowania,
- dokonywanie coraz bardziej świadomych wyborów.
Paradoksalnie to właśnie wtedy lęk często zaczyna słabnąć.
Nie dlatego, że został pokonany, ale dlatego, że nie musi już tak głośno przypominać o czymś ważnym.
Kiedy lęk coraz bardziej ogranicza życie
Osoby zmagające się z zaburzeniami lękowymi bardzo często słyszą, że są zbyt wrażliwe, zbyt emocjonalne albo zbyt dużo myślą.
A przecież za lękiem często stoi nie słabość, lecz wieloletni wysiłek dostosowywania się do świata kosztem siebie. Wieloletnia próba pogodzenia tego, czego naprawdę chcę, z tym, co – jak wierzę – powinnam lub powinienem zrobić.
Jeżeli od dawna żyjesz z poczuciem napięcia, ciągłym zamartwianiem się lub masz wrażenie, że lęk coraz bardziej ogranicza Twoje życie, być może warto zatrzymać się nie po to, by z nim walczyć, ale by lepiej go zrozumieć.
Bo czasem największą zmianą nie jest to, że lęk znika.
Największą zmianą jest to, że powoli zaczynasz wracać do własnego życia.
Bezpieczna relacja jako część psychoterapii Gestalt
Nie jest to łatwe, zwłaszcza jeśli przez wiele lat doświadczałaś lub doświadczałeś, że własne emocje, potrzeby czy sposób przeżywania świata spotykały się z krytyką, zawstydzeniem albo odrzuceniem.
Trudno zaakceptować siebie, jeśli wcześniej nie miało się doświadczenia bycia zaakceptowanym.
Dlatego psychoterapia Gestalt jest czymś więcej niż rozmową o objawach. Jest także doświadczeniem bezpiecznej relacji, w której można stopniowo przekonać się, że własne emocje, potrzeby i wątpliwości nie muszą prowadzić do odrzucenia. Że można być sobą i pozostać w kontakcie z drugim człowiekiem.
To doświadczenie nie zmienia przeszłości. Może jednak stopniowo zmieniać sposób, w jaki patrzysz na siebie.
Z czasem łatwiej przestać oglądać siebie oczami osób, które kiedyś nauczyły Cię bać się własnych potrzeb, a coraz częściej kierować się własnym „chcę”, zamiast wyłącznie „powinnam/powinienem”.
I właśnie od tego często zaczyna się powrót do własnego życia.
Autorka tekstu: Ewa Rutczyńska-Jamróz – Psychoterapeutka Gestalt w poradni Most do siebie
Przeczytaj również
Jeśli temat lęku, napięcia i wpływu wcześniejszych doświadczeń jest Ci bliski, przeczytaj także:
Kiedy ciało mówi „dość”. O sygnałach, których łatwo nie zauważyć
Przeczytaj artykuł
Niedokończone sprawy – dlaczego przeszłość czasem nie chce zostać w przeszłości?
Przeczytaj artykuł
Wśród ludzi, a jednak samotnie. O potrzebie kontaktu i relacji
Przeczytaj artykuł



