Cykl: Barwy życia z niepełnosprawnością: Błękitna rzeka Teraźniejszości – o utracie sprawności, uwalnianiu się od cienia przeszłości i lęku przed jutrem

Co zrobić, kiedy przeszłość boli, a przyszłość budzi lęk? Utrata sprawności może sprawić, że człowiek zaczyna żyć pomiędzy tym, co już minęło, a tym, czego obawia się jutro. Tymczasem życie wydarza się tu i teraz. Anna Maliszewska pisze o żałobie po utraconej sprawności, lęku przed przyszłością i odzyskiwaniu kontaktu z teraźniejszością. W duchu psychoterapii Gestalt zaprasza do „Błękitnej rzeki Teraźniejszości” – miejsca, w którym nie trzeba zapominać przeszłości ani przestać myśleć o przyszłości, ale można stopniowo odzyskiwać wpływ na życie, które dzieje się właśnie dziś.

Utrata sprawności i lęk przed przyszłością mogą sprawić, że życie z niepełnosprawnością staje się nieustannym dialogiem z tym, co było, oraz z tym, co dopiero nadejdzie.

Życie z niepełnosprawnością bywa nieustannym dialogiem z tym, co było, oraz z tym, co dopiero nadejdzie.

Moment, w którym ciało lub zdrowie ulegają gwałtownej zmianie, często dzieli linię życia na „przed” i „po”.

Wokół tego podziału mogą pojawić się dwa szczególnie silne doświadczenia: żal po utraconej sprawności oraz lęk przed przyszłością.

Nie możemy zmienić tego, co już się wydarzyło, a przyszłość jeszcze nie nadeszła. Jedynym momentem, w którym możemy coś zauważyć, poczuć i zrobić, jest chwila obecna.

Tę myśl od dawna noszę w sobie również w słowach:

„Porzuć nadzieję na lepszą przeszłość.
Przyszłym chwilom pozwól zaczekać.
Tu i teraz niech płynie jak rzeka”.

Anna Maliszewska – fragment autorskiego tekstu, będącego refrenem powstającej piosenki

Te trzy wersy stały się dla mnie także metaforą tego, co szczególnie bliskie jest psychoterapii Gestalt: powracania do chwili obecnej – do tego, czego człowiek doświadcza tu i teraz, w emocjach, ciele, myślach i relacji z otoczeniem.

Utrata sprawności i żałoba po tym, co było

Utrata sprawności może uruchamiać doświadczenia przypominające proces żałoby.

Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek przez długi czas nie może pożegnać się z tym, co utracił, albo próbuje żyć tak, jakby nic się nie zmieniło.

W codziennym życiu osób z niepełnosprawnością – zwłaszcza gdy utrata sprawności nastąpiła nagle w wyniku wypadku, choroby czy urazu – przeszłość może stać się bolesnym punktem odniesienia.

Widać to w zwyczajnych sytuacjach.

Ktoś, kto kiedyś biegał po górach, może przez długi czas planować trasę tak, jakby nadal mógł pokonać ją w dawny sposób, a na widok schodów odczuwać falę bolesnego rozczarowania.

Ktoś inny nadal trzyma w szafie ubrania sprzed choroby z cichą nadzieją, że jeszcze kiedyś do nich wróci.

Jeszcze ktoś rozpamiętuje moment sprzed diagnozy:

„Gdybym wtedy poszedł do innego lekarza, moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej”.

Nieustanne wracanie do pytania „dlaczego ja?” może sprawić, że człowiek zaczyna żyć bardziej w minionym czasie niż w tym, co wydarza się dzisiaj.

Tęsknota za „lepszą przeszłością” może stać się sposobem ochrony przed trudną rzeczywistością. Umysł ucieka wówczas do wspomnień, w których ciało było sprawne, a przyszłość wydawała się nieograniczona.

Z perspektywy Gestalt można spojrzeć na to jak na pozostawanie przy czymś, co należało do wcześniejszego etapu życia. Energia, która mogłaby zasilać aktualne relacje, potrzeby i działania, pozostaje związana z opłakiwaniem utraconego świata.

Lęk przed przyszłością – kiedy jutro odbiera nam dzisiaj

Po drugiej stronie znajduje się przyszłość – przestrzeń niepewności, która w doświadczeniu niepełnosprawności może być nasycona lękiem przed progresją choroby, zależnością od innych, wykluczeniem czy przewlekłym bólem.

Kiedy umysł nieustannie wybiega w jutro, codzienność może zamienić się w ciąg katastroficznych scenariuszy.

One jeszcze się nie wydarzyły, ale w wyobraźni wpływają już na życie dzisiaj.

Osoba, która niedawno straciła wzrok albo zaczęła poruszać się na wózku, może zamiast skupiać się na nauce nowego sposobu funkcjonowania myśleć:

„Co będzie, gdy umrą moi rodzice?”

„Kto mi pomoże?”

„Czy stracę samodzielność?”

„Czy ktokolwiek mnie pokocha?”

Ktoś inny, obawiając się nawrotu silnego bólu lub kolejnego epizodu choroby, rezygnuje z wyjścia do kina czy spotkania ze znajomymi, bo w głowie ma już gotowy scenariusz utraty kontroli w miejscu publicznym.

Lęk przed przyszłością może prowadzić do zamrożenia i stopniowego wycofywania się z życia.

Organizm bombardowany wizjami potencjalnych zagrożeń staje się napięty i traci część swojej elastyczności w reagowaniu na to, co wydarza się rzeczywiście.

W ujęciu Gestalt nadmierne wybieganie w przyszłość może odcinać człowieka od jego aktualnych zasobów.

Powstaje błędne koło: im bardziej próbujemy zabezpieczyć się przed każdym możliwym jutrem i kontrolować to, czego kontrolować się nie da, tym mniej energii pozostaje nam na życie dzisiaj.

Tu i teraz w psychoterapii Gestalt

Psychoterapia Gestalt kieruje szczególną uwagę na teraźniejsze doświadczenie.

Przeszłość jest obecna w naszych wspomnieniach, emocjach i doświadczeniu ciała. Przyszłość pojawia się poprzez oczekiwania, przewidywania, nadzieje i lęki.

Jednak to tu i teraz możemy zauważyć, czego potrzebujemy i jakie możliwości są dla nas w tym momencie dostępne.

Dla osoby z niepełnosprawnością zakorzenienie w teraźniejszości nie oznacza toksycznej pozytywności, ignorowania trudności ani udawania, że problemów nie ma.

Oznacza próbę pełnej, życzliwej obecności wobec tego, co jest faktem w danym momencie:

moich aktualnych ograniczeń, ale również moich zasobów, emocji, otoczenia i możliwości.

W codziennym życiu taka zmiana perspektywy może przynosić ulgę.

Zamiast koncentrować się wyłącznie na tym, że nie ma się już dawnej kondycji, można zauważyć:

„Dzisiaj moja ręka jest silniejsza i udało mi się samodzielnie ugotować obiad”.

Albo:

„Mimo że poruszam się o kulach, słońce nadal ciepło świeci mi na twarz, gdy siedzę na ławce w parku”.

Zamiast nieustannie zamartwiać się tym, jak za pięć lat poradzę sobie z robieniem zakupów, mogę zauważyć, że dzisiaj potrafię poprosić sąsiada o pomoc albo sprawnie zamówić potrzebne rzeczy.

Kiedy Klient uczy się kierować uwagę na bieżące odczucia z ciała, oddech i kontakt z otoczeniem, może stopniowo zmniejszać wpływ bolesnych wspomnień i katastroficznych wizji na swoje obecne życie.

Błękitna rzeka Teraźniejszości

Metafora rzeki powraca tutaj nieprzypadkowo.

„Tu i teraz niech płynie jak rzeka” – te słowa mogą przypominać, że teraźniejszość pozostaje w ruchu. Nie da się zatrzymać tego, co już odpłynęło, ani zobaczyć wszystkiego, co czeka za kolejnym zakrętem.

Rzeka nie walczy ze swoim nurtem. Nie zatrzymuje wody, która już przepłynęła pod mostem, ani nie wie dokładnie, co znajduje się za kolejnym zakrętem. Po prostu płynie, dostosowując się do koryta.

Podobnie człowiek może stopniowo uczyć się pozostawania w kontakcie z tym, co dzieje się teraz.

Nie oznacza to zapomnienia przeszłości ani rezygnacji z planowania przyszłości.

Oznacza raczej, że przeszłość nie musi odbierać całej przestrzeni teraźniejszości, a lęk o jutro nie musi decydować o każdym dzisiejszym wyborze.

Droga do pełni życia i odzyskiwania sprawczości

Życie z niepełnosprawnością w perspektywie „tu i teraz” może oznaczać stopniowe rezygnowanie z iluzji pełnej kontroli nad tym, co minione i przyszłe.

Może oznaczać przejście od pytań:

„Dlaczego to spotkało właśnie mnie?”

„Jak ja sobie poradzę?”

do innych:

„Czego potrzebuję w tej konkretnej chwili?”

„Co jest dla mnie dostępne dzisiaj?”

„Jak mogę najlepiej wykorzystać energię, którą mam właśnie teraz?”

Pozwolenie, by przyszłość przez chwilę zaczekała, a żal związany z przeszłością stopniowo cichł, nie musi oznaczać rezygnacji.

Może być aktem samoakceptacji i odzyskiwania sprawczości.

Kiedy przestajemy walczyć z czasem, teraźniejszość może stać się przestrzenią, w której – zamiast nieustannie szarpać się z bolesnymi wspomnieniami czy zamierać w lęku przed jutrem – możemy wejść do błękitnej rzeki teraźniejszości.

Poczuć temperaturę wody, jej ruch, kolor i zapach.

Zauważyć to, co dociera do nas wszystkimi zmysłami.

Teraźniejszość może wtedy stać się miejscem, w którym – również mimo fizycznych ograniczeń – nadal można doświadczać bliskości, spokoju, znaczenia i własnych barw życia.

Kiedy psychoterapia może pomóc?

Jeśli czujesz, że ciężar przeszłości lub lęk przed przyszłością stają się zbyt duże, a nurt codzienności zaczyna Cię przytłaczać – nie musisz pozostawać z tym w samotności.

Psychoterapia może pomóc przyjrzeć się bolesnym doświadczeniom, lepiej rozumieć własne emocje, odnajdywać dostępne zasoby i stopniowo odzyskiwać wpływ na tę część życia, która jest możliwa tu i teraz.

Barwy życia z niepełnosprawnością bywają przytłaczające, a bolesna przeszłość i niepewne jutro potrafią odcinać nas od teraźniejszości.

Nie musisz jednak płynąć przez ten czas samotnie.

Jeśli szukasz miejsca, w którym Twoje doświadczenia mogą zostać przyjęte i wysłuchane bez oceniania, zapraszam Cię do Mostu do siebie – przestrzeni psychoterapii, w której jest miejsce na oddech, bezpieczną rozmowę i akceptację.

Autorka: Anna Maliszewska – psycholożka, specjalność: psychologia zdrowia i kliniczna, psychoterapeutka Gestalt

Podobne artykuły:

Strona Internetowa z Systemem Rezerwacji - ROCKET